Odpalamy auto na mrozie z wujkiem Sidorem.

Parkowanie zimą pod chmurką i jazda tylko na krótkich odcinkach to najgorsze warunki dla samochodu i jego silnika. Podpowiadamy, jak rozpocząć jazdę w mroźny poranek, aby straty były możliwie małe, a samochód w dobrej formie dotrwał do wiosny.



Obecnie większość baterii, montowanych w autach, jest bezobsługowych. Tylko w serwisie można sprawdzić ich stan - sprawność akumulatora i prąd ładowania. Możemy podładować go w domowych warunkach, podłączając do prostownika. Uważajmy jednak, by nie doprowadzić do przeładowania.
Co kilka tygodni warto sprawdzać, czy poziom elektrolitu jest odpowiedni. W razie potrzeby możemy uzupełnić go, dolewając wodę destylowaną, tak by płyn przykrył ołowiane płyty baterii. Należy przy tym uważać, aby roztwór elektrolitu nie chlapnął nam na ręce czy do oczu, gdyż jest to substancja żrąca. Z drugiej strony, bez pomocy mechanika nie ocenimy, w jakim stanie jest elektrolit.
Oprócz naładowanego akumulatora, ważny jest też sprawny rozrusznik. W silnikach Diesla trzeba przed zimą sprawdzić także stan świec żarowych. Jeśli są uszkodzone szanse na uruchomienie samochodu są marne. W jednostkach napędzanych benzyną warto z kolei poświecić nieco uwagi świecom zapłonowym oraz przewodom dostarczającym do nich prąd.
W żadnym wypadku nie należy uruchamiać auta na pych. Grozi to uszkodzeniem katalizatora, w dieslach łatwo też o zerwanie paska rozrządu i poważną awarię silnika.
W samochodach napędzanych olejem napędowym może się zdarzyć, że paliwo zamarznie w przewodach. Wtedy jedynym wyjściem jest wstawienie auta do ogrzewanego garażu. Po kilku godzinach silnik powinien wystartować bez problemu.
Jeżeli się uda, do baku warto dolać tzw. depresator, który zwiększy odporność paliwa na wytrącanie się w nim kryształków parafiny. Pomoże to zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Istotna sprawa to także stosowanie paliw zimowych. Jest to ważne w przypadku oleju napędowego oraz autogazu.
Poważnym zagrożeniem przy temperaturze poniżej zera stopni dla funkcjonowania każdego układu paliwowego jest zbierająca się w nim woda. Jeśli zamarznie, ograniczy przepływ odpowiedniej ilości paliwa, co w konsekwencji może spowodować zakłócenia w pracy silnika, a nawet jego unieruchomienie. Aby zapobiec takim sytuacjom, najlepiej jest wymienić filtr paliwa na nowy, ale jeszcze przed zimą.
Teraz o podłączeniu na przewody, które często stosują firmy świadczące przeprowadzki Wrocław. Po ich podłączeniu możemy chwilę odczekać aż w naszym akumulatorze zacznie krążyć życie. Jeśli przewody rozruchowe są dobrej jakości, a klemy nie są zbytnio zaśniedziałe możemy próbować uruchomić auto. Jeśli nadal rozrusznik będzie miał problemy to może oznaczać słabe przewodzenie na klemach, zbyt cienkie przewody lub problemy z rozrusznikiem. Jeśli silnik kręci ochoczo a nie zapala, może to oznaczać problemy z paliwem. W dieslu parafinę lub kryształki lodu w przewodach w benzynie sam lód. W takiej sytuacji pozostaje tylko odholowanie auta do ogrzewanego pomieszczenia i pozostawienie go tam na kilka godzin. Jeśli auto zasilane wtryskiem paliwa po kilku próbach nadal nie zapala dajmy mu spokój. Raczej już nie zapali. Czeka nas wizyta w warsztacie. Dalsze kręcenie rozrusznikiem może spowodować przedostanie się niespalonego paliwa do katalizatora, a następnie po uruchomieniu nawet jego zniszczenie.